Sesja plenerowa po ślubie: kiedy, gdzie i po co

Sesja plenerowa po ślubie, czasem nazywana sesją poślubną albo „trash the dress”, to coraz częstszy wybór par, które chcą więcej spokoju przy pozowaniu, niż daje sam dzień ślubu. Kiedy ją zaplanować i po co właściwie jest.
Dlaczego nie wystarczy sesja plenerowa w dniu ślubu
Dzień ślubu to logistyczna układanka: czas ściśle rozpisany między ceremonią, gratulacjami i przyjęciem. Sesja plenerowa wciśnięta między te punkty zawsze niesie presję czasu. Osobny termin daje przestrzeń, żeby nie patrzeć na zegarek, spróbować kilku lokalizacji i po prostu cieszyć się sobą przed obiektywem, bez stu par oczu dookoła.

Kiedy to zaplanować
Najczęstszy wybór to kilka dni do kilku tygodni po ślubie, na tyle blisko, żeby nastrój i emocje wciąż były świeże, ale bez pośpiechu samego dnia. Część par decyduje się też na sesję w innej porze roku niż ślub, żeby mieć zupełnie inny klimat zdjęć: zimowa sesja po letnim ślubie daje ciekawy kontrast w całej historii.
Gdzie w Krakowie i okolicy
Bulwary wiślane o wschodzie słońca, Las Wolski, Ogród Botaniczny, a poza miastem: Ojcowski Park Narodowy czy okolice Tyńca dają zupełnie inny charakter niż zdjęcia w samym centrum. Miejsce dopasujcie do stylu, jaki chcecie uzyskać: kameralny, naturalny las czy reprezentacyjna architektura.
Po co to właściwie
Poza samą przyjemnością ze wspólnego czasu, sesja poślubna daje zwykle najbardziej spontaniczne, swobodne kadry z całego zestawu zdjęć, bez gorsetu logistyki dnia ślubu. To też świetny sposób, żeby przedłużyć emocje wesela o jeszcze jedno wspólne wspomnienie.
Taką sesję liczę osobno od reportażu ślubnego, w cenie sesji plenerowej z mojego cennika. Napiszcie, czy myślicie o czymś takim: chętnie zaproponuję kilka lokalizacji dopasowanych do pory roku, w której planujecie sesję.