Sesja narzeczeńska: po co ją robić i jak się przygotować

Sesja narzeczeńska to około 2 godzin przed aparatem, zanim przyjdzie dzień ślubu. Robi się ją z dwóch powodów: żeby oswoić się z obiektywem i z fotografem oraz żeby mieć zdjęcia na zaproszenia, stronę z informacjami dla gości albo do księgi gości przy wejściu na salę. U mnie ta sesja nazywa się Pre-Wedding Experience.

Po co ją robić
Najważniejszy powód widać dopiero w dniu ślubu. Na sesji poznajemy się na spokojnie: Wy oswajacie się z aparatem, a ja uczę się, jak reagujecie, z której strony lubicie się na zdjęciach i co Was rozśmiesza. Kiedy przyjdzie ślub, nie jestem już obcą osobą z obiektywem, tylko kimś, kogo znacie. Pary po takiej sesji wyglądają na zdjęciach ślubnych swobodniej i to widać w galerii.
Drugi powód jest praktyczny. Zdjęcia z sesji trafiają na zaproszenia, na kartki „save the date” albo na ekran podczas przyjęcia. Macie też pamiątkę z czasu narzeczeństwa, którego potem nikt już nie fotografuje.
Kiedy ją zaplanować
Jeśli zdjęcie ma trafić na zaproszenia, liczcie od daty druku. Galerię z sesji dostajecie najpóźniej 14 dni po zdjęciach, a do tego dochodzi projekt i druk. Sesja na trzy, cztery miesiące przed ślubem zostawia zapas na wszystko. Jeśli chodzi Wam tylko o oswojenie się z aparatem, wystarczy kilka tygodni przed ślubem, kiedy najważniejsze decyzje są już podjęte.
Godzinę ustawiamy pod światło. Najładniejsze jest w ostatniej godzinie przed zachodem słońca: w połowie października w Krakowie to około 17:00, w połowie listopada już około 15:00. Przy złej prognozie o przełożeniu decyduję najpóźniej dobę wcześniej, a nowy termin nic nie kosztuje.

Gdzie
Najlepiej tam, gdzie coś Was łączy: miejsce pierwszej randki albo oświadczyn, ulubiona kawiarnia, park, w którym spacerujecie z psem. Na takich zdjęciach tło coś znaczy. Jeśli nie macie takiego miejsca, zaproponuję kilka w Krakowie i okolicy, dobranych do pory roku. Przy ogrodach, parkach narodowych i zabytkach sprawdzamy wcześniej, czy sesja wymaga zgody albo opłaty. Pomysły na plenery są też we wpisie o sesji plenerowej po ślubie.
W co się ubrać
- W to, w czym czujecie się sobą. Garnitur i suknia zostają w szafie na dzień ślubu.
- W kolory, które do siebie pasują, ale się nie powtarzają. Dwa białe T-shirty wyglądają jak mundurek.
- Bez dużych logo i drobnych, gęstych wzorów: na zdjęciu przyciągają wzrok bardziej niż twarze.
- W wygodne buty, a jesienią z czymś cieplejszym na wierzch. Na sesji sporo się chodzi.
- Z drugim zestawem ubrań, jeśli chcecie mieć różnorodne zdjęcia. Przebrać się można w samochodzie albo w kawiarni.
Jak wygląda sama sesja
Zaczynamy od spaceru i rozmowy. Po kilkunastu minutach przestajecie zwracać uwagę na aparat i wtedy powstają najlepsze zdjęcia. Podpowiadam, jak stanąć i gdzie patrzeć, a większość kadrów to i tak ruch, śmiech i to, co robicie naturalnie.
Dostajecie co najmniej 30 obrobionych zdjęć w prywatnej galerii online. Pre-Wedding Experience kosztuje 2 000 zł, a w kolekcji Luxury Experience jest w cenie. Pozostałe kolekcje opisuję na stronie reportażu ślubnego. Poza Krakowem dochodzi dojazd: 2 zł za kilometr, liczony z Krakowa w obie strony.
Napiszcie datę ślubu i miejsce, które coś dla Was znaczy: zaproponuję termin sesji tak, żeby zdjęcia zdążyły na zaproszenia.